Przeprosiłam się z pastelami. Przez blisko dwa lata nie miałam czasu albo weny. Tak na zmianę. Marcin od czasu do czasu przebąkiwał, że może bym coś namalowała, jakąś sowę może...
Ostatnie moje decyzje przyczyniły sie do tego, że postanowiłam więcej pracować z pastelami, zwłaszcza, że sprawia mi to ogromną przyjemność :)
Dzisiaj dokończyłam ptaszysko, wiec pokazuję.
portrecik jegomościa :)
Puszczyk mszarny - Strix nebulosa - Great grey owl
Pozdrawiam :)
Marta



3 komentarze:
wow!!:))niesamowite:))
Przepiękny! I ta puszystość - rewelacja!
Martuś śliczna jest ta sowa! Ja zwykle jak wchodziłam na Twojego bloga to oglądałam tylko to, co robisz z drewna i nie zastanawiałam się nad sowami. A tu sie okazuje, że to Twoje. No po prostu cuda!
buziaki
M.
Prześlij komentarz