środa, 28 grudnia 2011

I po świętach...

Uciekły w mgnieniu oka :(   A tyle było przygotowań... Ja wprawdzie miałam inne sprawy na głowie, więc te przygotowania jakoś mnie ominęły, malowałam fronty do szafek w kuchni, montowaliśmy je, a gałek jeszcze nie mamy... To akurat nic złego, bo nasz Igorek nie ma jak otworzyć szafek, nad czym ubolewa strasznie i tupie nóżkami ze złości. 
Chciałam jednak jakoś udekorować mieszkanie na Święta, dodać trochę czerwieni, więc z predkością swiatła, w wigilijne przedpołudnie uszyłam czerwone poszewki na poduszki. Choinka nasza niczym ta  z reklamy - na wysokim pniu, jednak ze względów czysto praktycznych - im wyżej gałązki się zaczynają, tym mniejsza ochota po nie sięgać, a przy okazji można sobie pod drzewkiem posiedzieć :)))


Choinka nasza, jak co roku, sosnowa, wystrojona w pierniczki i malowane na biało orzechy, zatem bardzo smaczna :)




Pozdrawiam cieplutko wszystkich tutaj zagladających :)
Marta

3 komentarze:

  1. Fajna taka "podgolona" choinka Martusiu! Bardzo mi się podoba.
    Uściski dla małego urwisa Igorka!
    Pozdrawiam Cie cieplutko
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. A co za skrzat Wam wyrósł pod choinką? ;)

    Pozdrawiam, jagodzianka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moc pomyślności na nowo rozpoczęty rozdział,kolejny rozdział Naszego życia.Ten rozdział będzie zapisany pod datą 2012.Oby był szczęściem objęty i dobrze zapisał się w pamięci.Pozdrówka ciepłe-aga

    OdpowiedzUsuń